Wiele kobiet, które spotykam w mojej pracy, nosi w sobie ten sam, głęboko zakorzeniony schemat. Jest on tak fundamentalny, że często nie potrafimy nawet nazwać go po imieniu ani uświadomić sobie jego obecności. Mimo to schemat ten jest wyraźnie widoczny w naszych codziennych decyzjach, w dynamice relacji, w tłumionych emocjach oraz w sposobie, w jaki traktujemy samych siebie.
Jest to schemat, który nazywamy „dzielną dziewczynką”.
Była to dziewczynka, która musiała być zawsze grzeczna i posłuszna, która miała nie sprawiać nikomu żadnych problemów. Uczyła się, że jej rolą jest pomagać, wyręczać, uspokajać otoczenie, zawsze się uśmiechać i dawać z siebie wszystko, aby nikt wokół nie był niezadowolony.
Z biegiem lat ta dziewczynka dorasta i staje się dorosłą kobietą. I choć jej ciało, status oraz rola w życiu zmieniają się, coś w środku pozostaje niezmienione: towarzyszą jej te same oczekiwania, te same wyuczone mechanizmy i ta sama nieustanna potrzeba „radzenia sobie”. Tyle że w dorosłym życiu emocjonalna i fizyczna cena za podtrzymywanie wizerunku „dzielnej” staje się z czasem coraz wyższa.
Czego uczono „dzielne dziewczynki”?
Najczęściej nauka ta odbywała się nie wprost, nie poprzez słowa, ale poprzez gesty, wymowne spojrzenia i reakcje dorosłych na jej zachowanie. Uczono nas:
- Tego, aby nigdy nie sprawiać kłopotów i zachowywać spokój.
- Żeby się nie złościć i nie wyrażać głośno tego, co nam nie pasuje.
- Aby pomagać zawsze i wszystkim, nawet kosztem własnych potrzeb.
- Być samodzielnymi ponad rozsądną miarę.
- Przewidywać potrzeby innych, zanim zostaną one wypowiedziane.
- Pozostawać miłymi, spokojnymi i przewidywalnymi.
- Przyjmować na siebie odpowiedzialność znacznie szybciej, niż powinnyśmy.
W zamian za to wszystko otrzymywałyśmy nagrodę: pochwałę, uśmiech, akceptację i upragnione poczucie, że jesteśmy „wartościowe”. Nic dziwnego, że tak wiele z nas nauczyło się, iż zachwyt i miłość otrzymuje się wyłącznie za „bycie grzeczną”.
Co dzieje się, gdy „dzielna dziewczynka” dorasta?
Dorosła kobieta nadal aktywnie nosi w sobie ten schemat, z tą różnicą, że teraz działa on na znacznie głębszym, intensywniejszym i boleśniejszym poziomie:
- Robi więcej, niż ma siłę: Zawsze spadają na nią obowiązki, o które nikt jej nawet nie prosił – ona sama je przejmuje, kierowana przekonaniem, że „tak trzeba”, że „nikt nie zrobi tego lepiej” albo że „nie wypada odmówić”.
- Nie prosi o pomoc: Czuje, że po prostu powinna sobie dać radę, ponieważ „dzielna dziewczynka” zawsze radziła sobie sama. To sprawia, że przyznanie się do tego, że teraz czegoś nie udźwignie, jest dla niej równoznaczne z porażką.
- Trudno jej stawiać granice: Przez lata była uczona, że postawienie granicy stanowi problem, rani innych i wywołuje złość, dlatego unika ich za wszelką cenę.
- Ocenia siebie surowiej niż ktokolwiek inny: Dla takiej kobiety nic, co zrobi, nie jest wystarczająco dobre, a jej perfekcjonizm nie jest oznaką ambicji – staje się formą obrony, tarczą chroniącą przed krytyką.
- Przeprasza za wszystko: Przeprasza za swoje emocje, za swoje zmęczenie, za potrzebę przerwy, a nawet za to, że nie może już dłużej udźwigać nadmiaru obowiązków.
- Często czuje się niewidzialna: Ponieważ wykonuje tak wiele, otoczenie zaczyna brać to za pewnik. Dzieje się to nie ze złośliwości, lecz z powodu zwykłego przyzwyczajenia.
Jaka jest rzeczywista cena bycia „dzielną”?
Cena ta jest wysoka; czasem wyższa, niż jesteśmy w stanie głośno przyznać. Ten koszt to:
- Chroniczne i wszechogarniające zmęczenie.
- Poczucie braku wsparcia w codziennym życiu.
- Lata niewyrażonych, stłumionych emocji.
- Życie w nieustannym lęku przed oceną ze strony otoczenia.
- Relacje oparte na nierównowadze i jednostronnym poświęceniu.
- Stałe poczucie bycia „niewystarczającą”.
- Niemożność swobodnego i pełnego odpoczywania.
- Brak przestrzeni na realizację własnych, autentycznych potrzeb.
Dodatkowo: „Dzielne dziewczynki” żyją tak, jakby ciągle były komuś coś winne.
Prawda jest jednak taka, że niczego nie jesteśmy winne. Nie musimy już niczego udowadniać, nikogo zadowalać ani nikogo nieustannie uspokajać.
Jak zacząć uwalniać się od tego schematu?
Uwalnianie się od tego schematu nie musi odbywać się poprzez rewolucję czy gwałtowny bunt, lecz poprzez powrót do siebie. Proces ten powinien przebiegać powoli i przede wszystkim z dużą łagodnością:
- Nazwij to, co czujesz: Powiedz na głos: „Jestem zmęczona”, „Jest mi teraz trudno” albo „Nie chcę brać na siebie wszystkiego”. Wyrażenie prawdy jest zazwyczaj pierwszym, fundamentalnym krokiem.
- Pozwól sobie na niedoskonałość: Nie musisz dążyć do ideału; wystarczy, że będziesz prawdziwa i autentyczna.
- Zauważ, że masz prawo do potrzeb: Twoje potrzeby nie są przejawem egoizmu – są sygnałem, że żyjesz i że masz granice.
- Zrób miejsce dla słowa „nie”: Odmawiaj: „Nie, nie dam rady”, „Nie, to jest dla mnie za dużo”, „Nie, potrzebuję teraz czasu dla siebie”. Każde wypowiedziane „nie” przybliża Cię do życia z mniejszą presją.
- Ucz się odpuszczać: Zrób to nie po to, by porzucić odpowiedzialność, ale po to, by oddać innym to, co nigdy nie powinno należeć do Ciebie.
Bycie „dzielną dziewczynką” było kiedyś skuteczną strategią przetrwania, ale nie jest to strategia na szczęśliwe i spełnione życie. Ta strategia pomogła Ci przetrwać, zdobyć akceptację i zbudować poczucie wartości. Jednak dorosła kobieta ma zupełnie inne potrzeby niż mała dziewczynka.
Dorosła kobieta potrzebuje: prawdy, wolności, wyboru, wyraźnych granic, odpoczynku i relacji opartych na wzajemności.
I to wszystko możesz zacząć świadomie budować. Krok po kroku, bez pośpiechu, tak jakbyś uczyła się siebie na nowo.
Najważniejsza jest świadomość: nie musisz być już dzielna, możesz być po prostu sobą. Nie musisz na nic zasługiwać. Nie musisz niczego udowadniać. Nie musisz robić rzeczy ponad siły, by ktoś Cię zauważył lub docenił.
Masz prawo wybierać, masz prawo odpoczywać, możesz prosić i możesz odmawiać. Możesz żyć inaczej, niż Cię nauczono. Bycie „dzielną” miało swoją wysoką cenę, ale bycie sobą – daje Ci wolność.