Czy odwaga i wrażliwość idą w parze?

Wrażliwość

Bardzo wiele osób wstydzi się swojej wrażliwości. Złoszczą się na samych siebie, gdy popłyną im łzy w chwilach emocji i aby tego uniknąć często się wycofują w relacjach i milczą. Mogą odczuwać zranienie, żal i bardzo starają się powstrzymać swoje emocje, które często postrzegane są jako słabość. Tak bowiem bywają traktowane przez wiele osób, ponieważ w naszym świecie emocjonalność stanowi rodzaj piętna, które najlepiej ukryć tak, żeby nikt ich nie widział i nie posądził nas o mazgajstwo czy o bycie „miękkim w środku”.

A jednak emocje odczuwają wszyscy: i ci, których postrzegamy jako silnych, i ci nazywani słabymi. Różnie sobie jednak z nimi radzimy. Często po prostu odcinamy się od nich, myśląc, że dzięki temu budujemy swoją wewnętrzną siłę. Odcinając się od emocji w imię jakiegoś własnego dobra, tak naprawdę robimy sobie ogromną krzywdę. Z jednej strony izolujemy się od emocji niepożądanych, z drugiej odcinamy się również od tych, których pragniemy.

Odwaga

Wrażliwość wymaga odwagi. W taki sposób przedstawia to w swojej książce „Z wielką odwagą” Brene Brown. Zachęcam do lektury, ponieważ podejmuje ona wiele aspektów wrażliwości i odwagi właśnie. Brene Brown porusza w niej kwestie empatii, wstydu oraz stawania się prawdziwym. Dla mnie ta książka to swoiste „must have” stawania się i bycia autentycznym w relacji z samym sobą i innymi ludźmi. Wrażliwość jest tym, co pozwala budować autentyczne relacje, jednak wymaga tego, by się w pełni zaangażować a to z kolei wymaga odwagi. Bycie w relacji w pełni to doświadczanie zarówno radości i szczęścia, ale też smutku i cierpienia. Jeśli chcemy wyeliminować jedno, nie pozwalamy sobie na odczuwanie drugiego. To trochę jak awers i rewers, dobro i zło, które zawsze idą w parze. Trudno je odróżnić, gdy nie zna się ich obu.

Z WIELKĄ ODWAGĄ” – w swojej książce Brene Brown pokazuje i udowadnia jednocześnie, „ jak odwaga bycia wrażliwym zmienia to, jak żyjemy i kochamy, jakimi jesteśmy rodzicami i jak przewodzimy”. Przekonuje, że „praktyka miłości własnej” pogłębia relacje z ludźmi, których kochamy.

Autentyzm

Gdy myślę o swoich doświadczeniach stawania się autentyczną – ja nazywam to również bycia kompletną, to bez wątpienia wymagało to odwagi – choć wtedy tak o tym nie myślałam. Z perspektywy czasu postrzegam ten proces jako dochodzenie do prawdy o sobie. Przyznawania się do swoich błędów i słabości. Zaakceptowania trudnych doświadczeń i przyjęcia odpowiedzialności za wszystko, co robię. Dla mnie to również uznanie swojej niedoskonałości i umiejętność odpuszczania sobie – tego wciąż się uczę 🙂 Rzeczywiście niekiedy bywało bardzo trudno, ale nie zrobiłabym niczego inaczej. Dzięki tej drodze czuję się harmonijna- kompletna właśnie, nikomu nie chcę i nie muszę niczego udowadniać. Jestem autentyczna. Mam poczucie szczęścia i odwagę, choć kiedyś myślałam o sobie inaczej.

Jeszcze raz zapraszam do lektury książki Brene Brown „Z wielką odwagą” – znajdziecie tam odpowiedzi na swoje wątpliwości. Znajdziecie tam wsparcie dla odkrywania swojej wrażliwości i wyrażania jej z wielką odwagą.