Perfekcjonizm – cichy sabotażysta kobiecego życia.

Perfekcjonizm – cichy sabotażysta kobiecego życia. Dlaczego staje się on pułapką szczególnie w Święta?

Święta Bożego Narodzenia bez wątpienia niosą ze sobą niezwykłą magię: czujemy zapach piernika, podziwiamy ciepło migoczących światełek, cieszymy się wspólnymi chwilami i wzruszeniami. Jednak tuż obok tej świątecznej magii, często czeka w cieniu choinki ktoś jeszcze: perfekcjonizm.

Jest on cichy, wymagający i nieustannie podszeptuje nam: „Jeszcze to popraw, a tamto dopracuj. Zrób to lepiej, postaraj się mocniej. Dopiero wtedy wszystko będzie idealne.”

Właśnie w grudniu wiele kobiet po raz kolejny nieświadomie wpada w tę samą, wyczerpującą pułapkę – pułapkę „idealnych Świąt”, idealnie wysprzątanego domu, idealnych potraw, idealnych prezentów, a przede wszystkim… idealnej siebie.

Dlaczego perfekcjonizm nasila się właśnie przed Świętami?

Święta, ze swoją tradycją i symbolicznym znaczeniem, dotykają naszych najczulszych miejsc i głęboko ukrytych potrzeb:

  • Potrzeby bycia „dobrą”: chcemy być idealną mamą, partnerką, córką czy gospodynią.
  • Pragnienia, aby wszyscy byli zadowoleni: czujemy się odpowiedzialne za atmosferę i emocje wszystkich gości.
  • Lęku przed oceną: obawiamy się krytyki, porównań oraz negatywnej opinii ze strony rodziny i znajomych.
  • Głęboko zakorzenionego przekonania, że wszystko zależy od nas: wierzymy, że sukces Świąt spoczywa wyłącznie na naszych barkach.

Perfekcjonizm w gruncie rzeczy jest strategią przetrwania, której wiele kobiet nauczyło się już w dzieciństwie, słysząc komunikaty typu: „Bądź grzeczna”, „Staraj się”, „Nie zawiedź” czy „Pokaż, że potrafisz”. W dorosłym życiu ta strategia płynnie przechodzi w tryb autopilota i, prędzej czy później, zaczyna bardzo męczyć, prowadzić do wypalenia oraz odbierać nam radość – zwłaszcza wtedy, gdy z założenia powinno być spokojnie, ciepło i blisko.

kłótnia w związku

Jak wygląda perfekcjonizm w Święta? Bardzo niewinnie

Wystarczy się przyjrzeć tym pozornie błahym działaniom:

  • Chcesz upiec osiem rodzajów ciast, chociaż nikt tak naprawdę nie jest w stanie zjeść nawet połowy tej ilości.
  • Prasujesz obrus, którego absolutnie nikt z gości nie zauważy.
  • Kupowanie prezentów ciągnie się tak długo, aż „na pewno będą idealne”.
  • Sprzątasz mieszkanie tak, jakbyś spodziewała się surowej inspekcji oceniającej czystość każdego kąta.
  • Nieustannie poprawiasz wszystko, co „mogło być lepsze”.
  • A po tym wszystkim jesteś tak zmęczona, że całkowicie zapominasz o zaspokojeniu własnych potrzeb.

Perfekcjonizm nie krzyczy głośno, on jedynie delikatnie szepcze. Właśnie dlatego tak łatwo go przeoczyć, aż do momentu, w którym ze zrezygnowaniem czujesz, że po raz kolejny włożyłaś w organizację Świąt więcej serca i sił, niż faktycznie miałaś w sobie.

Perfekcjonizm jako pułapka – dlaczego odbiera nam radość?

Perfekcjonizm jest niszczący, ponieważ:

  • Perfekcjonizm mówi: „musisz”, nakładając na nas obowiązki, podczas gdy Święta mówią: „możesz”, dając nam wolność wyboru.
  • Perfekcjonizm skupia całą swoją uwagę na tym, co zewnętrzne i widoczne, a Święta powinny koncentrować się na tym, co wewnętrzne – na relacjach i emocjach.
  • Perfekcjonizm wierzy, że tylko idealnie przygotowane momenty mają jakąkolwiek wartość, ale prawda jest taka, że najpiękniejsze chwile przychodzą spontanicznie – w niedoskonałych miejscach, w niedoskonałych domach i w niedoskonałych rodzinach.
  • Perfekcjonizm obiecuje nam iluzję kontroli, ale ostatecznie przynosi jedynie zmęczenie, frustrację i dojmujące poczucie, że nigdy nie jest wystarczająco dobrze.

Czy można przeżyć Święta inaczej? Tak, ale to wymaga łagodności

Transformacja z perfekcjonizmu wcale nie oznacza, że mamy stać się „niedbałe” czy „leniwe”. Chodzi o przyjęcie zupełnie innej perspektywy:

  1. Odpuszczenie presji – chociażby o 20%: Zauważ, że standard „wystarczająco dobrze” jest również bardzo dobry, a czasem okazuje się nawet lepszy.
  2. Zmiana pytania z „czy to jest idealne?” na „czy to jest ważne?”: Czy ktoś naprawdę potrzebuje siedmiu dodatkowych dań na stole? Czy kiedykolwiek słyszałaś, żeby ktoś powiedział: „To były słabe Święta, bo pierogi były krzywe”? Ja też nie.
  3. Dbanie o siebie tak samo, jak dbasz o wszystkich innych: Twoje wewnętrzne zmęczenie jest bardziej wyczuwalne przy świątecznym stole niż brak jednego ciasta.
  4. Zgoda na niedoskonałość: W niedoskonałości jest przestrzeń na prawdziwe życie, spontaniczny śmiech, bliskość i niezbędny oddech.

Największa pułapka perfekcjonizmu? To, że udaje troskę

Perfekcjonizm kłamliwie mówi: „Chcę, żeby wszyscy byli szczęśliwi”. Ale jego prawdziwy cel jest inny. Perfekcjonizm chce, żeby nikt nie był niezadowolony, żeby nikt nie wystawił nam złej oceny, żeby nikt nie zauważył błędu, a w rezultacie – żebyś Ty była „bezpieczna”.

Jest to zatem nic innego jak głęboko zakorzeniony mechanizm obronny, a także strategia przetrwania. Dopóki go nie nazwiemy i nie uświadomimy sobie jego działania, dopóty będzie nadal nieświadomie sterował naszymi decyzjami – również w trakcie Świąt.

A gdyby w tym roku spróbować inaczej?

Nie dąż do ideału. Nie rób tego perfekcyjnie. Nie organizuj ich tak, jak „powinno być”. Zorganizuj je tak, jak Ty naprawdę chcesz i potrzebujesz.

Może zdecydujesz się na mniejszą liczbę potraw? Może kupisz tańsze prezenty? Może odpuścisz sobie sprzątanie zapomnianych zakątków domu? Może dasz sobie więcej ciszy? Może Twoja choinka nie będzie idealna „jak z Instagrama”?

Może te Święta spędzisz z sobą – obecną, spokojną i prawdziwą.

Tak właśnie rozpoczyna się proces uwalniania się od perfekcjonizmu. Nie zaczyna się on od rewolucji, ale od jednego, małego kroku. Od decyzji, że nie musisz być w te Święta idealna – wystarczy, że będziesz sobą.

Ciche Święta są często najpiękniejsze

Kiedy decydujemy się odsunąć na bok presję perfekcji, odkrywamy, że to właśnie te ciche Święta stają się najpiękniejsze i najbardziej pamiętne. Dzieje się tak, ponieważ w atmosferze akceptacji i spokoju jest miejsce na więcej czułości, którą możemy obdarować siebie i bliskich, a także więcej prawdy o naszych prawdziwych potrzebach i emocjach. Dzięki temu doświadczamy większej bliskości, ponieważ przestajemy koncentrować się na zewnętrznych rekwizytach, a zaczynamy skupiać się na wzajemnej obecności. W rezultacie zyskujemy więcej wewnętrznego spokoju, który pozwala nam cieszyć się chwilą, a przede wszystkim odnajdujemy w tym wszystkim więcej siebie.

W końcu przy wigilijnym stole zasiada prawdziwa Ty, wolna od etykiety perfekcyjnej, wyzbyta konieczności bycia doskonałą i, co najważniejsze, nie wyczerpana ciągłym dążeniem do ideału. Tylko wtedy, gdy zrzucamy ciężar wymagań, możemy w pełni poczuć magię Świąt, która rodzi się w autentyczności i prostocie.

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przewijanie do góry