„Większości konfliktów w małżeństwie nie da się rozwiązać” – co to znaczy dla Twojego związku?

To zdanie potrafi wywołać niepokój.
Bo jak to – nie da się? To po co się starać? Po co chodzić na terapię, rozmawiać, szukać porozumienia? Czy to znaczy, że jesteśmy skazani na kłótnie, napięcie, frustrację?

Nie. To znaczy coś zupełnie innego. Coś, co może dać Ci głęboki oddech ulgi.

John Gottman – badacz związków, który przez kilkadziesiąt lat obserwował tysiące par – udowodnił, że ponad 2/3 konfliktów w relacjach to tzw. konflikty nierozwiązywalne. One nie mają jednej dobrej odpowiedzi. Nie znikną, nawet jeśli będziecie się starać. I to nie dlatego, że coś z Wami nie tak.

To po prostu dlatego, że… jesteście dwiema różnymi osobami.
Z różną historią życia. Różnymi wartościami. Różnym stylem działania. Potrzebami. Tempem. Energią. Wrażliwością.

🔸 Ona potrzebuje więcej przestrzeni – on więcej bliskości.
🔸 On lubi planować – ona działa spontanicznie.
🔸 Ona potrzebuje rozmowy – on milczenia.
🔸 Ona ceni rozwój – on stabilizację.

I to nie są błędy charakteru. To są naturalne różnice, które występują w każdej relacji.


A gdzie zaczynają się problemy?

W momencie, kiedy zaczynamy wierzyć, że ta różnica to zagrożenie.
Że „normalny” związek to taki, w którym się idealnie dogadujemy.
Że jeśli on mnie kocha, to musi się zmienić.
Że skoro czegoś nie rozumiemy – to znaczy, że się nie kochamy wystarczająco mocno.

To właśnie te przekonania prowadzą nas w ślepy zaułek. Pary przez lata toczą te same rozmowy, wciąż od nowa przeżywając ten sam konflikt – próbując zmienić partnera, udowodnić coś, przekonać. A z czasem – tracąc nadzieję, dystansując się, wycofując, raniąc.


A może można inaczej?

Tak. Ale to „inaczej” wymaga odwagi.
Bo łatwiej próbować zmieniać kogoś, niż przyjąć, że ta różnica zostanie.

Ale kiedy przestajesz walczyć z tą różnicą, a zaczynasz ją poznawać, rozumieć, oswajać, coś się zmienia.
Nie partner – tylko energia między Wami.

💡 Zamiast kłótni – pojawia się ciekawość.
💡 Zamiast chęci naprawy – akceptacja.
💡 Zamiast zamykania się – rozmowa.

Bo życie z nierozwiązywalnymi konfliktami jest możliwe. I może być dobre, wspierające, bezpieczne – jeśli obie strony nauczą się, jak się z tą różnicą obchodzić. Jak tworzyć wspólny sens mimo niezgodności. Jak dbać o relację, zamiast próbować ją „naprawić”.


„Wtedy dopiero można nadać związkowi poczucie wspólnoty i sensu”

Gdy pozwalasz drugiej osobie być sobą, i jednocześnie sama nie rezygnujesz z siebie – wtedy rodzi się coś głębszego niż tylko „zgoda”. Rodzi się bliskość, dojrzałość, partnerstwo.

Związek nie musi być miejscem, gdzie się wszystko zgadza. Może być miejscem, gdzie się siebie nawzajem przyjmuje – z różnicami, słabościami, temperamentem.


A jeśli czujesz, że to właśnie u Ciebie jest wyzwaniem?

Pomagam ludziom takim jak Ty zrozumieć dynamikę ich relacji, zobaczyć, gdzie tkwi źródło napięcia i jak zadbać o siebie, nie rezygnując ze związku – i odwrotnie.

Jeśli w Twoim życiu miłosnym jest przestrzeń na więcej spokoju, akceptacji i sensu – zapraszam Cię do wspólnej rozmowy.

Napisz do mnie. Zrób pierwszy krok, który nie musi być krokiem w stronę „naprawy związku”.
Może to będzie pierwszy krok w stronę jego pogłębienia.

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przewijanie do góry