ŚWIATŁA ULICZNYCH LATARNI

 

W dzisiejszym odcinku bloga będzie o: 

  • poszukiwaniu celu w życiu  – o tym, jak to jest ważne i determinujące,
  • realizowaniu tego celu – nie w perspektywie roku, ale kilku lat a nawet życia.

 

Światła ulicznych latarni

 

WEDŁUG ANDRZEJA

 

Powiem, a raczej napiszę zupełnie szczerze. Po przeczytaniu tematu zamarłem, a właściwie zamarła moja głowa. I usłyszałem nawet przez chwilę hulający w tej pustce wiatr. Postanowiłem jednak nie poddawać się tak od razu i skupiłem się bardzo. Nie pomogło. Strach zajrzał mi w oczy. Strach przed tym, co może się zdarzyć, gdy nic nie napiszę.

 

I oto stało się. Przypomniałem sobie fragment książki, której tytułu nawet nie będę próbował w głowie odnaleźć. Było to w czasach, gdy na ulicach mrok rozświetlały latarnie gazowe. I był człowiek odpowiedzialny za to, by każdego wieczoru wszystkie lampy, jedna po drugiej zapalić. Próbowałem to sobie wyobrazić, jak jeden człowiek, krok po kroku zapala każdą latarnię i jak one rozświetlają zapadający zmrok kawałek po kawałku. I ścieżka światła staje sę coraz dłuższa i dłuższa. I to skojarzenie z książką odniosłem do życia, do tego, jak się po nim poruszamy.

 

Czy płyniemy za światłem po prostu, idąc codziennie za człowiekiem zapalającym latarnię? Nie zastanawiając się, która z nich zapłonie kolejna, ale będąc przekonanym, że nie warto marnować siły i czasu na to, by pobiec inną drogą, bo wbiegniemy w ciemność? Obcą i nieznaną, która może zatrzymać nas w pół kroku?

 

Czy pójdziemy pod prąd płynącego życia, wkraczając z ciekawością w uliczki, które jeszcze spowija mrok? Uliczki, których nie znamy, które dopiero rozświetlone pierwszą latarnią mogą nam się spodobać, ale też mogą skłonić do ucieczki. Idąc pod prąd będziemy mijać czasami znane, bo już oświetlone miejsca, ale zaraz za nimi znowu królować będzie… ciekawość, chęć poznania czegoś nowego chęć rozwoju?

 

Światła ulicznych latarni chwilami bywają inspirujące, chwilami dają poczucie bezpieczeństwa, a chwilami uspokajają. Ale bywają też tak bardzo podobne do siebie, że możemy w ich świetle zgubić drogę i stanąć bezradnie na środku zapełnionej ludźmi oświetlonej ulicy.

 

Jaki morał można znaleźć w tej bajce? Życie, to nie jest bajka Myślę, że to jest sztuka znalezienia właściwego balansu między tym, co znane, a tym, co schowane w mroku. Próbując ten balans odnaleźć, trzeba najpierw po prostu uświadomić sobie, że się go szuka. I szukając, trzeba świadomie obserwować wewnętrzne ja. Ono podpowie, czy kolejny krok, zakręt, zawrócenie z drogi są właściwe.

 

Światła ulicznych latarni

 

WEDŁUG  MAŁGOSI

 

Od kilku lat mieszkam na wsi i dopiero od kilku miesięcy ciemność nocy rozświetlana jest kilkoma ulicznymi latarniami. Wskazują one drogę do domu, czyniąc ją bardziej bezpieczną. Jednak dopiero pojawienie się latarni uświadomiło mi pewną rzecz: lubię ten mrok skrywający mój dom. Wiem, że on tam jest i nie potrzebuję latarni, by do niego dotrzeć. Latarnie rozświetliły drogę do celu, który tak dobrze znam, że nie zgubię ani nie pomylę drogi. Wiem, jak dotrzeć do domu 

 

Światła latarni a cel

 

Czasami jest tak, że nie znamy ani drogi, ani celu. Jesteśmy trochę jak bohater powieści Antoina de Saint-Exupery’ego – Mały Książę. Wyruszył on w podróż z planety B-612 w poszukiwaniu celu, sensu, tego, co w życiu ważne. Na swojej drodze doświadczył wielu spotkań a każde z nich odegrało ważną rolę w wyprawie Małego Księcia. Nie pamiętasz, jak się skończyła jego historia? Zachęcam do powrotu do lektury, która za każdym kolejnym  z nią spotkaniem odkrywa przed nami nowe i inne sensy. Z tą książką jest jak z życiem. Wydaje nam się, że już prawie wszystko o nim wiemy, że już nas niczym nie zaskoczy, że toczy się leniwie i powoli i tak już będzie aż po kres. A jednak… Każdego dnia wyruszamy w podróż życia i każdego dnia możemy odkryć coś na naszej drodze. Coś, co nas zmieni, nada inny wymiar dotychczasowym i przyszłym doświadczeniom, coś, co sprawi, że życie nabierze nowych rumieńców. Warto te nowe odkrycia „oświetlać”, bo inaczej możemy je przegapić. Jeszcze nie jesteśmy pewni, ze one tam są i co dla nas znaczą i jeśli pozostaną w mroku, to  możemy ich nie zauważyć .Potrzebna są więc na naszej drodze „latarnie”, które oświetlą to, co dotychczas nie było znane lub pozostawało niewidoczne.

 

Czym są latarnie?

 

Oczywiście latarnie tak rozumiane jak powyżej są swoistą metaforą… uważności. Tak, właśnie uważności na siebie samych i na innych ludzi. Uważność wyostrza zmysły, powoduje wyrazistość spojrzenia, jest jak światło, które odkrywa nowe obrazy i sensy czasami dobrze znanych rzeczy. Brzmi dość zagadkowo, ale w kontekście tego, co piszę, przypomina mi się ważna dla mnie sytuacja. Odbywałam zajęcia w ramach studiów podyplomowych. Czekał mnie dzień z przedmiotem, którego nie uważałam za szczególnie pasjonujący. Szłam na te osiem godzin jak na ścięcie, modląc się w duchu o przetrwanie. Dziś wiem, że ten dzień zmienił moje życie. Brzmi górnolotnie, ale tak jest. Właśnie wtedy odkryłam swój cel na najbliższe lata. Moja uważność „oświetliła” mi to, czego dotychczas nie dostrzegłam, mimo, że było tuż obok mnie. Dziś mój cel, odkryty wtedy, już nie potrzebuje latarni. Widzę go w ciemności, tak jak drogę do domu. Czasami jednak  zapalam latarnie, by go lepiej ujrzeć, by nacieszyć się tym, że jest.. By się nim cieszyć tak jak powrotem do domu:

 

Jak zobaczyć swój cel?

 

Nie ma niczego złego w tym, że celu nie widzisz lub go nie masz. Może też tak być, że zmienia się on wraz z wiekiem i sytuacją, w jakiej się znajdujesz  Skoro jesteś w drodze życia, to znaczy, że może go wciąż poszukujesz jak Mały Książę a jego odkrycie to kwestia czasu. Taki cel, o którym dziś piszę, to raczej rodzaj marzenia, wyobrażenia na Życie a niektórzy by powiedzieli, że pewnej życiowej misji. Te semantyczne dywagacje nie mają tu znaczenia. Chodzi po prostu o to, jak widzisz swoje Życie, jak widzisz siebie za kilka lub kilkanaście lat. To rodzaj pewnej iluminacji, której doznajesz z Myślą o sobie, ludziach i miejscach, i o tym, jak Ty chcesz się tam czuć, jak chcesz je kształtować i co chcesz dzięki temu osiągnąć. Jak chcesz się tam rozgościć. Chodzi o to, byś „odkrył SWOJĄ RÓŻĘ” (tak jak Mały Książę) i dla niej gotów był na wiele poświęceń. Ja już wiem, że odkryty cel na życie determinuje cele cząstkowe. Nie ma możliwości, by go zgubić, bo on jest w Tobie .Oświetla Twoje życie od środka i jest jak latarnia, która pozwala nie tylko zobaczyć świat ale również go świadomie kształtować.

 

Istnieje przynajmniej kilka narzędzi, które mogą Ci ułatwić zobaczenie tego, czego jeszcze nie widzisz. Jedno z nich otrzymasz wraz z newsletterem. Możesz się do niego zapisać w każdej chwili!

 

Zapraszam też do komentarzy i refleksji 

Małgosia.