MGŁA

 

WEDŁUG MAŁGOSI

 

Piękny letni poranek. Delikatne mgły unoszą się nad łąką, leciutko skrywają świat, wprowadzając aurę tajemnicy i ciekawości. Wszystko jakby na chwilę zatrzymane – taki świat znany i nieznany równocześnie.

Jesień. Mgła spowija cały świat. Niczego nie wdać, choć oko wykol. Strach się ruszyć, bo nie jest zbyt bezpiecznie. Ludzie poruszają się jakby po omacku, kierując  się punktami widocznych świateł. Świat zniknął, jest tylko mgła.

Kiedy pomyślałam o napisaniu odcinka o mgle, to od razu przyszedł mi do głowy ten drugi obraz- jesienny. Więc od niego zacznę.

 

„Błądzić we mgle”

 

Mgła jest dla mnie metaforą zagubienia, błądzenia. We mgle nie w pełni wiadomo, czy obrany kierunek jest właściwy, czy podjęte decyzje pozwolą rozwiać mgłę. Czy w ogóle warto coś robić, skoro mgła jest taka silna. Może lepiej zostać w domu i przeczekać? Dyskomfort jednak wzrasta wraz z oczekiwaniem na rozwianie mgły.

Zagubienie bywa dla człowieka trudnym doświadczeniem. Pojawiają się u niego wątpliwości, maleje pewność siebie, dotychczasowe przekonania i wartości tracą swoje znaczenie a drogi nie widać. Wydaje się, że sytuacja jest patowa. Zmienić coś, czy może jednak przeczekać ten trudny czas? A może to nie we mnie jest kłopot a wszystkiemu winna jest mgła?

Jeśli doświadczyliśmy takiej sytuacji, to wiemy już, że mgła w końcu przechodzi – ta na zewnątrz. Okoliczności zewnętrzne się zmieniają – wszystko wraca do stanu sprzed mgły, ale nasze wewnętrzne zagubienie pozostaje, nasze obawy i lęki również, mimo, że widać już świat dookoła. Niby jest taki sam jak wcześniej, ale jednak zupełnie inny. Mgła ulokowała się w środku. Wewnątrz nas.

 

Wewnętrzna mgła

 

Niepokoi, wywołuje strach a niekiedy nawet paraliżuje. Odbiera chęci do życia. Nie wiesz, co robić, nie wiesz, kim jesteś….. Co dalej? Czy jest jakieś dalej?

Nawet w największej mgle pojawia się nagle światło, punkt, za którym możesz podążać. Odkrycie ! Nie wszystko jednak zniknęło. Czasami, żeby je zobaczyć, potrzebujesz pomocy innych. To nic złego! Im bardzie zaczynasz podążać za tym światełkiem, tym bardziej ono świeci i rozjaśnia świat. Twój wewnętrzny świat. Twoja wewnętrzna mgła zaczyna opadać i zaczynasz widzieć siebie. Jesteś ten sam, ale nie taki sam i zaczynasz rozumieć, że to paraliżujące Cię zagubienie, doprowadziło do miejsca, które zaczyna Ci się podobać. Jest Ci tu dobrze, lepiej niż było „przed mgłą”. Tak, tak, w Twoim życiu pojawia się nowa cezura – przed mgłą i po mgle. I tak już pozostanie.

 

Mgła letniego poranka

 

W swoim życiu „po mgle” traktujesz mgłę inaczej niż przedtem. Wiesz, że bywa groźna i dlatego już nie dopuścisz, by znowu wniknęła w Ciebie. Niech pozostanie na zewnątrz – taka biała , zachwycająca chmurka unosząca się nad ziemią. Teraz postrzegasz ją jako piękną, czujesz wobec niej wdzięczność, bo cały czas Ci przypomina, żebyś miał w sobie światło. Żebyś wciąż pracował nad jego utrzymaniem. Ta delikatna mgła czyni z Ciebie strażnika własnego wewnętrznego dobra. Dzięki niemu Twoje życie stało się lepsze. Mgła letniego poranka przypomina Ci drogę, jaką przeszedłeś i z której jesteś dumny.

 

Ludzie we mgle

 

Kiedy piszę ten tekst, myślę o wielu ludziach, których spotkałam na swojej drodze życia i którzy – tak jak ja – rozprawili się ze swoją wewnętrzną mgłą. Myślę też o tych, którzy wciąż się z nią zmagają i może im się wydawać, że te zmagania nigdy się nie skończą. Myślę też o tych, którzy zaczynają dostrzegać mgłę i jeszcze nie wiedzą, co z nią zrobić.

Wobec mgły nie ma jednoznacznych odpowiedzi. Każdy sam musi podjąć decyzję, co zrobić ze swoją mgłą. Czy stanąć wobec wyzwań, jakie za sobą niesie, czy też zamknąć oczy i udać, że jej nie ma.

Moje doświadczenie mówi mi jednak bardzo głośno, że nawet jeśli będziesz bardzo przed mgłą uciekał lub udawał, że jej nie ma, to i tak Cię dopadnie. W sprawach dużych lub małych. Może więc lepiej do tego nie dopuścić i widząc mgłę, jak w letni poranek, zacząć pielęgnować swoje wewnętrzne światło.

 

Czego ja mogę Ci życzyć?
Napisz w komentarzach lub wyślij wiadomość. Chętnie podzielę się swoją wiedzą i doświadczeniem. Jako coach wspieram ludzi doświadczających zagubienia we mgle lub próbujących do tego nie dopuścić 🙂

 

MGŁA

 

WEDŁUG ANDRZEJA

 

Wpływ na wybór słowa mam symboliczny, co oznacza, że zaledwie 50% decyzji należy do mnie 🙂 W przypadku mgły przez chwilę spoglądałem na puste pole rozciągające się za oknem mojego domu i miałem nieodparte wrażenie, że mój intelekt jest niczym to pole… Brakowało tylko wiatru.

Ale jednak jest w słowie mgła coś, co przyciąga. I w słowie i w tym, co tak naprawdę ono przedstawia. A przedstawia coś, co nie ma kształtu, nie ma początku i końca, nic nie waży, a jednak istnieje. Wiem, wiem, klasyczni realiści oczywiście zarzucą mi naciągane hipotezy, ale z punktu widzenia wyobraźni? Czy może być bardziej plastyczny materiał, niż mgła? Czyż nie jest ona idealnym schronieniem? Jak wielu scenografów korzysta z jej pomocy …

Niestety, ma ona swoje ciemne strony i mroczne sekrety. Potrafi spowijać ludzkie umysły i budzić demony, potrafi zatykać ludzkie usta i budzić agresję. Powoduje, że wiele pięknych, ważnych i wartościowych istnień nigdy z niej nie wypłynie na światło dzienne, pozostając w ukryciu za mgłą psychopatycznego partnera. Mgła powoduje, że wielu z nas traci głos i nie mówi światu o krzywdzie. Krzywdzie, która jest czasami na wyciągniecie ręki, ale my milczymy, bo mgła sznuruje nam usta. Ścieląca się na schodach wieżowca mgła powoduje, że sąsiad nie słyszy płaczu i krzyku. Mgła pełzająca po strzeżonym osiedlu sprawia, że nie słychać odgłosów bicia i znęcania się. Poranna mgła przesłania podpuchnięte od całonocnego płaczu oczy, pudruje siniaki, na chwilę opatruje krwawe rany.

Ale też niekiedy powoduje, że nie dostrzegamy wyciągniętej do nas dłoni, czyjegoś serca czekającego na to, by je przytulić. Nie widzimy poprzez szarość mgły kolorów świata, który może być piękny i zabrać nas w długi, ekscytujący rejs. Tracimy niepowtarzalną okazję kupna biletu do lunaparku, na kolejkę górską czy zwykłą karuzelę. Wiemy, że świat istnieje gdzieś tam, za mgłą właśnie, ale nic z tym nie robimy. Nie widzimy drugiego człowieka, który chce nam pomóc wydostać się ze skraju przepaści mgły, ale co gorsza, nie widzimy samego siebie. Pozostajemy wpatrzeni w czerń mgły, której promień światła nie potrafi przeciąć i trwamy tak, niekiedy przez całe, czasami bardzo długie życie.

Chciałoby się powiedzieć, cytując chyba kogoś, choć nie wiem zupełnie kogo (mgła 🙂 ) wstań, podnieś głowę i idź. Mgła nie jest wieczna i wbrew temu, co napisałem na początku, ma swój koniec. Idąc walczysz, nie poddajesz się. I tacy jak Ty wyjdą z mgły. Pozostaną w niej na wieki tylko ci, którzy nie wierzą w jej istnienie.