LUSTRO

 

WEDŁUG MAŁGOSI

 

Lustrzane odbicie 

 

Jak bardzo ludzie chcą się dowiedzieć, jak wyglądają, przekonuje już antyczny mit o Narcyzie. Ten piękny młodzieniec tak się zachwycił swoim odbiciem w lustrze wody, że zakochał się sam w sobie i poza samym sobą już świata  nie widział. Był on  swoim mniemaniu doskonały, nieskazitelny, idealny. Jak się skończyła jego historia?

 

Zachęcam do poszukiwania odpowiedzi, tak samo jak zachęcam, by nie brać z Narcyza przykładu. Odbicie w lustrze zawsze jest w pewien sposób zniekształcone, ale szukajmy w nim prawdy o sobie a nie potwierdzenia własnej doskonałości. Poza tym tak rozumiane lustrzane odbicie odnosi się tylko do tego co zewnętrzne, nie odbijając niczego, co skrywa się w ludzkim wnętrzu. W naszym współczesnym świecie tak bardzo dbamy o naszą powierzchowność widoczną w lustrzanym odbiciu, ze na plan dalszy schodzi to, czego lustro nie odbija.

 

Oczywiście nie potępiam dbałości o własny wygląd, o urodę, o własne ciało. Niech będzie piękne i zachwycające. Zadbajmy jednak również o to, aby skrywało piękną duszę – równie piękną jak ciało.

 

Oczy innych lustrami nas samych

 

Starożytni Grecy – miłośnicy piękna – wyznawali zasadę znaną jako kalos kaghatos. Znaczyła ona tyle, że piękny człowiek jest równocześnie dobry, czyli inaczej mówiąc: w pięknym ciele zaklęta jest piękna dusza. To przekonanie oczywiście zachęcało nie tylko do dbałości o własna fizyczność, ale również – a może przede wszystkim – o własną duchowość. My współcześni jesteśmy dalekimi spadkobiercami starożytnych, więc nie dziwią wszelkie zabiegi, jakim się poddajemy, by upiększyć  swoje ciało. Cieszy również  fakt, że coraz więcej osób podejmuje  trud pracy nad pięknem swojego wnętrza.

 

Jak już powiedziałam, nie widać go  w zwyczajnym lustrzanym odbiciu. Gdzie zatem poszukiwać wizerunku naszego własnego wnętrza, jeśli nie mamy jeszcze umiejętności oglądania go ze swojej perspektywy?  Zachęcam do przeglądania się w lustrach innych ludzi: w ich spojrzeniach, opiniach, reakcjach na nasze zachowania, w relacjach, jakie tworzymy, w uśmiechach i łzach osób nam bliskich i tych, które kochamy.

 

Po co nam lustrzane odbicia?  

 

Są nam potrzebne nie po to, po co były  potrzebne Narcyzowi. Wręcz przeciwnie. Odbicia w oczach innych pozwalają nam dostrzec zewnętrzną prawdę o nas samych. Mamy wtedy  możliwość skonfrontowania jej z naszymi wewnętrznymi prawdami, które najczęściej znacząco różnią się od tych wynikających ze spojrzeń innych ludzi. Owa konfrontacja stanowić może pierwszy krok do kształtowania piękna swojego wnętrza, pod warunkiem, że uznamy, w przeciwieństwie do Narcyza, że nie jest ono doskonałe. Ta konfrontacja pozwoli nam zobaczyć własne niedoskonałości, z którymi możemy wziąć się za bary i poprzez trud systematycznej pracy – bliski temu, jaki wkładamy w kształtowanie piękna naszych mięśni np. w siłowni – ukształtujemy swoje wnętrze lepiej, mądrzej, bardziej świadomie. Będzie to działanie przynoszące dobro nie tylko nam samym, ale również innym ludziom z naszego otoczenia, o czym wiedzieli już starożytni Grecy.

 

Piękne wnętrze zależy od nas samych tak samo jak piękne i zadbane ciało.

 

Warto dokonać więc słusznego dla siebie wyboru a potem przez „pot i łzy” osiągnąć spójny wizerunek. Wtedy piękna twarz odbita w lustrze zachwyci też pięknem bijącym z wnętrza. ☺

 

LUSTRO

 

WEDŁUG ANDRZEJA

 

Lustro wg Andrzeja, a właściwie jego druga strona

 

Motyw lustra w mojej głowie zakotwiczył się  po przeczytaniu książki „Alicja po drugiej stronie lustra”. Jest to mniej znana druga część „Alicji w krainie czarów” Lewisa Carolla, a opinia, że jest ona mniej znana, jest oczywiście moją subiektywną opinią.  Czytając ją milion lat temu, zupełnie nie zrozumiałem   jej przesłania. Była dla dziecka, które świeżo posiadło naukę czytania czymś zbyt dziwnym, czymś zbyt odległym od klasycznych bajek, czy baśni. I nigdy nie sięgnąłem po nią powtórnie, by to przesłanie odnaleźć. Jednak myśl o tym, co może być po drugiej stronie lustra pojawiała się przez wiele lat w mojej głowie, wywołując często chwilowe zatrzymanie się w życiowym biegu i refleksję nad tym, co jest tu i teraz. Nie potrafię odpowiedzieć na pytanie, jaki związek może mieć słowo lustro z szarą codziennością, chandrą, czy zwykłym smutkiem.   Nie wiem także, dlaczego lustro i Alicja pojawiają się w mojej głowie, gdy słucham piosenek Leonarda Cohena, czy oglądam koncert  Andrei Bocellego z Portofino. Ale ten związek istnieje. Jestem tego pewien, bo doświadczam go. 

 

Jaki zatem to wszystko ma sens i po co się z Wami dzielę tym kawałkiem mnie? Bo lustro, to my sami takimi, jakimi jesteśmy właśnie tu i teraz. Jesteśmy odwróceni, to prawda, ale każdy nasz szczegół jest wiernie w naszym odbiciu odtworzony.  I nie ma takiej siły na świecie, która może spowodować zmianę naszego odbicia. Oczywiście są „krzywe lustra” i na pewno większość z nas widziała siebie zniekształconego na najróżniejsze sposoby. Ale nadaj to jesteśmy my i tylko my. Nikt inny. I tak będzie zawsze. A druga strona lustra? To ukryty świat naszych myśli, pragnień i marzeń, świat świadomy, ale i ten ukryty, nieświadomy, do którego nie mamy dostępu. Druga strona lustra, to jak tajemne drzwi do ukrytego pokoju pełnego skarbów. I warto się przy tych drzwiach zatrzymać we wspomnianym wyżej życiowym biegu. Bo komu uda się je otworzyć, wejdzie do innego, nowego świata i nie będzie już chciał do starego wrócić. Ten stary stanie się nudny i nieatrakcyjny, smutny i jakiś taki „nie nasz”. Skąd u mnie taka pewność? Byłem w tym pokoju. Odnalazłem drzwi zupełnie niedawno i wszedłem. Nie chcę wracać.

 

Druga strona lustra to poszukiwanie czegoś, czego czasami nie potrafimy najpierw nawet określić. To poszukiwanie zmiany, która pozwoli nam być jutro innym, niż było się wczoraj. To próba znalezienia kawałka słońca  w nas i drugiego kawałka w tych, którzy są obok nas. To chęć zrozumienia, że zmiana jest czymś pożytecznym i wartościowym i warto się zmieniać, bo dzięki temu jutro jest ciekawsze i bardziej wartościowe od wczoraj. Najważniejsze jednak jest zrozumienie, niezwykle prostej zasady – nic w życiu nie jest nam dane raz, na zawsze. Cokolwiek dostaniemy od świata, musimy o to dbać, by świat nam tego nie zabrał. Może to być drugi człowiek obok nas, dziecko, miłość, kwiat czy przyjaciel z dzieciństwa. Jeżeli nie chcemy tego stracić, musimy znaleźć drugą stronę lustra, znaleźć drzwi do samego siebie. I zrozumieć, że nieprzerwanie trzeba się uczyć i zmieniać, a przede wszystkim być świadomym tego, co jest dookoła. Być świadomym ludzi i faktu, że każdy jest inny. Trzeba znaleźć w sobie siłę, by rozbić matrycę przekonań i stałych zachowań. Wymazać z pamięci zdanie – bo ja taki jestem. 

 

Po przeczytaniu całego tekstu od początku powiedziałem do samego siebie: nie potrafię pisać jasno i czytelnie. I pomyślałem, że wszystko muszę zawsze zaciemnić, schować za mgłą, by widać było tylko zarys myśli, którą chcę przekazać. 

 

Trudno jednak oczekiwać lekkości pióra od kogoś, kto stworzył swoje życiowe motto ze zdania – im więcej wiem, tym bardziej rozumiem, że  nie wolno przestawać się uczyć, zmieniać i patrzeć w przyszłość. I nie wolno przestać wierzyć, że zawsze będzie jutro i od nas zależy, jaki ono przybierze kształt.